Recenzja GetResponse – dlaczego (nie) polecam?

Z GetResponse pracuję praktycznie codziennie.

Używam go do tworzenia mailingu, automatyzacji i newsletterów dla moich klientów.

To jedno z tych narzędzi, które dosłownie znam od podszewki, bo przez lata przetestowałem w nim dosłownie wszystko – od prostych kampanii po rozbudowane sekwencje e-mail marketingu.

Nie jest to jednak system idealny. Ma swoje mocne strony, które potrafią naprawdę ułatwić życie marketerowi, ale też kilka rzeczy, które mi po prostu przeszkadzają.

W tej recenzji pokażę Ci, jak GetResponse sprawdza się w praktyce. Przedstawię też najważniejsze plusy i minusy, zanim podejmiesz decyzję o wyborze tego programu mailingowego. To lecimy z tematem…

GetResponse – moje doświadczenia

Korzystam z GetResponse od lat – najpierw przy swoich projektach, później głównie u klientów. Przewinęły mi się konta małych sklepów, SaaS-y, firmy B2B.

I powiem wprost: kiedyś to był „program do newslettera”, dziś to pełna platforma – ma e-maile, automatyzacje, strony docelowe, web push, SMS-y. Da się na tym ogarnąć cały marketing bez doszywania pięciu innych narzędzi.

Ma to też minus: na starcie bywa gęsto.

Jeśli ktoś dopiero zaczyna, liczba opcji potrafi przytłoczyć.

U mnie sprawdza się proste podejście: zaczynam od podstaw (newsletter + formularze), potem dokładam automatyzacje – najpierw powitanie, później proste reguły pod zainteresowania. Kiedy już ułożysz własny „szkielet”, system działa równo i nie zaskakuje.

W praktyce lubię tu dwie rzeczy.

Po pierwsze, automatyzacje i segmentacja – łatwo zbudować sensowne ścieżki bez sztuczek i skryptów. Po drugie, integracje: sklepy na Shopify czy WooCommerce podłączają się bez problemu, a dane z zamówień od razu wpadają do raportów.

Nie będę koloryzował – kilka szablonów prosi się o odświeżenie, a panel po włączeniu wszystkich modułów bywa „ciężki”. Ale na co dzień ważniejsze jest to, że wysyłki idą o czasie, raporty są czytelne, a kampanie robią swoje.

W dalszej części pokazuję dokładnie, jak to wygląda w praktyce.

Interfejs użytkownika i panel

Po zalogowaniu się do GetResponse pierwsze, co się rzuca w oczy, to czysty, poukładany interfejs. Wszystko jest tam, gdzie się tego spodziewasz – kampanie, automatyzacje, formularze, landing pages.

interfejs głównego panelu zarządzania w getresponse

Nie trzeba błądzić po menu ani klikać w milion zakładek, żeby znaleźć podstawowe rzeczy. Dla kogoś, kto pierwszy raz widzi to narzędzie, to spory plus.

Na co dzień korzystam z wielu kont klientów, więc od razu doceniam, że panel działa płynnie i nie muli. Nawet przy dużych bazach kontaktów czy rozbudowanych automatyzacjach wszystko chodzi sprawnie.

Nie ma dramatu w stylu „klikam, czekam, parzę kawę, wracam” – a takie historie znam z innych systemów do mailingu.

Fajną sprawą jest to, że można dostosować widok do siebie.

W głównym panelu da się ukrywać lub dodawać sekcje, więc jeśli korzystasz tylko z e-maili i automatyzacji, nie musisz oglądać wszystkich dodatków typu SMS marketing, lejki sprzedażowe czy kreator stron. GetResponse ma też taki prosty przewodnik dla nowych użytkowników – krok po kroku pokazuje, gdzie co jest. Przydaje się, zwłaszcza na początku.

Nie będę jednak udawał, że wszystko jest idealne…

Kiedy włączysz więcej modułów, interfejs potrafi trochę przytłoczyć. Zdarza się, że otwierasz zakładkę i masz przed sobą ścianę funkcji – od powiadomień web push, przez raporty, po integracje. Dla kogoś, kto korzysta tylko z podstaw, może to być za dużo.

Mimo to uważam, że interfejs GetResponse to jeden z bardziej przemyślanych na rynku. Nie udaje „hipernowoczesnego” narzędzia, tylko daje Ci to, czego naprawdę potrzebujesz: szybkość, porządek i logikę. A to w codziennej pracy z kampaniami mailingowymi liczy się najbardziej.

Przetestuj sobie interfejs użytkownika GetResponse tutaj.

Tworzenie newsletterów w edytorze

Jedna z rzeczy, za które naprawdę lubię GetResponse, to edytor newsletterów. Nie będę owijał w bawełnę – to narzędzie po prostu działa. Bez frustracji, bez klikania po dziesięć razy, żeby coś przesunąć o piksel.

Wchodzisz, wybierasz szablon, piszesz treść, dodajesz przycisk „Kup teraz” – i gotowe. Cała kampania e-mail marketingowa do zrobienia w kilka minut.

Edytor typu drag & drop jest prosty jak budowa cepa.

interfejs kreatora newsletterów w programie do mailingu getresponse

Przeciągasz element, upuszczasz go na mailu i gotowe. Trochę przypomina kreator landing pages, tylko że w wersji do maili. Dla mnie, jako kogoś, kto robi newslettery praktycznie codziennie, to spora ulga – nie muszę grzebać w HTML-u ani martwić się, że coś się rozjedzie w Outlooku.

GetResponse ma też sporo gotowych szablonów.

Niektóre wyglądają, jakby pamiętały jeszcze 2016 rok (i szczerze mówiąc, najlepiej je omijać), ale te nowsze są naprawdę okej – ładnie działają na telefonach i nie wyglądają jak reklama z lat 90. Ja i tak najczęściej zaczynam od czystej kartki, bo szybciej jest zrobić coś swojego niż poprawiać gotowca.

Fajnie rozwiązano też testy A/B. Można przetestować temat, układ, grafiki, przyciski – cokolwiek chcesz. System sam wyśle zwycięską wersję do reszty listy. Brzmi prosto, ale działa świetnie. U mnie to standard w każdej większej kampanii, bo czasem jedna drobna zmiana w temacie potrafi podbić otwarcia o kilkanaście procent.

No i personalizacja. Tutaj też GetResponse daje radę.

Można dodać imię odbiorcy, dopasować treści do jego zachowań – np. jeśli ktoś kliknął w konkretny produkt, dostaje wersję maila związaną z tym tematem. Dla dużych baz to złoto, bo każdy dostaje coś trochę innego, a komunikacja jest po prostu bardziej ludzka.

Do tego dochodzą wiadomości transakcyjne – czyli potwierdzenia zakupów, rejestracji czy płatności. Nie każdy ich potrzebuje, ale jeśli prowadzisz sklep internetowy, to duży plus. Wszystko idzie automatycznie, bez grzebania w kodzie.

Edytor newsletterów od GetResponse przetestujesz tutaj.

Wysyłanie mailingu w praktyce

Sama wysyłka maili w GetResponse jest… po prostu bezproblemowa. Nie ma tu żadnych cudów na kiju, ale też nie ma nerwów. Klikasz, ustawiasz, wysyłasz – i działa. W email marketingu to wbrew pozorom wcale nie jest takie oczywiste.

Najbardziej cenię to, że system nie robi głupich niespodzianek.

Ustawiasz kampanię, wybierasz grupę odbiorców, planujesz wysyłkę i tyle. Nie musisz się martwić, że coś się „zawiesi” w połowie albo że część listy nie dostanie maila.

proces wysyłki mailingu w getresponse ustawienia śledzenia

GetResponse sam dba o kwestie techniczne – od godzin wysyłki po dostarczalność. A funkcja Time Travel to drobiazg, który potrafi zrobić różnicę: newsletter wychodzi o tej samej porze niezależnie od strefy czasowej, więc każdy dostaje go „na swoją kawę”.

Lubię też to, jak rozwiązano wybór odbiorców.

proces wysyłki mailingu w getresponse ustawienia

Wystarczy kilka kliknięć, żeby wybrać odpowiednią listę, dodać filtry czy tagi. Przy większych bazach to zbawienie – nie ma ryzyka, że ktoś dostanie maila, którego nie powinien. System pilnuje też, żeby nie wysyłać wiadomości do osób wypisanych z newslettera. To niby oczywiste, ale uwierz mi, nie każdy program to robi tak dobrze.

Z dostarczalnością też nie mam większych problemów.

Oczywiście, czasem Gmail czy Outlook potrafią wrzucić coś do zakładki „Oferty”, ale to już standard w e-mail marketingu. Przy poprawnie skonfigurowanej domenie (SPF, DKIM, DMARC) kampanie GetResponse wchodzą tam, gdzie trzeba. Co ważne, system sam pomaga ogarnąć te techniczne rzeczy, więc nawet jeśli ktoś nie jest specjalistą od DNS-ów, to spokojnie sobie poradzi.

Po wysyłce mamy pełen zestaw statystyk – otwarcia, kliknięcia, wypisy, mapę kliknięć. Dla mnie to codzienne narzędzie pracy. Lubię zaglądać w raporty, bo dają szybki obraz tego, co działa, a co nie. Dzięki temu łatwo dopracować kolejne kampanie i zrozumieć zachowania odbiorców.

W e-commerce świetnie sprawdzają się też wiadomości transakcyjne – potwierdzenia zakupów, faktury, przypomnienia o płatnościach. Można je połączyć z automatycznymi powiadomieniami czy nawet ustawić przypomnienie o porzuconym koszyku. W praktyce – działa to dobrze, stabilnie, bez kombinowania.

No i fajny dodatek – powiadomienia web push. Dla niektórych to zbędny bajer, ale jeśli chcesz zwiększyć konwersję, to naprawdę działa. Mail trafia do skrzynki, a jednocześnie w przeglądarce wyskakuje powiadomienie – takie „hej, mamy coś dla Ciebie!”. Proste, ale skuteczne.

Automatyzacja marketingu

Jeśli miałbym wskazać jedną rzecz, która naprawdę robi wrażenie w GetResponse, to byłaby to właśnie automatyzacja marketingu. Ten moduł to serce całego systemu – coś, co potrafi oszczędzić godziny pracy i przy okazji dać świetne wyniki, jeśli się wie, jak z niego korzystać.

tworzenie automatyzacji marketingu w programie getresponse - interfejs narzędzia

Na co dzień korzystam z tego do tworzenia całych sekwencji, które działają praktycznie bez mojej ingerencji. Ktoś zapisuje się na newsletter? System sam wysyła powitanie, po kilku dniach przypomina o ofercie, a potem, jeśli odbiorca kliknie w link, przechodzi do innej ścieżki komunikacji. Wszystko da się ustawić wizualnie, w prostym edytorze typu „połącz kropki”.

To, co lubię w GetResponse, to że nie ogranicza się do prostych autoresponderów. Można budować naprawdę rozbudowane lejki sprzedażowe, które reagują na konkretne działania użytkowników – kliknięcie, zakup, czy nawet brak reakcji. Często wykorzystuję to w kampaniach e-commerce: jeśli ktoś porzuci koszyk, dostaje automatyczne przypomnienie z rabatem. Jeśli kupi – trafia do innego scenariusza, np. upsellu.

Świetnie działa też system tagów i scoring kontaktów. Dzięki temu można łatwo wyłapać osoby najbardziej zaangażowane i skupić się na nich, zamiast marnować czas na tych, którzy od miesięcy nie otwierają żadnych wiadomości.

Jasne, początki mogą być trochę chaotyczne.

W pierwszych dniach można się pogubić w tych wszystkich warunkach, akcjach i filtrach. Ale jak już złapiesz logikę, to naprawdę trudno się bez tego obyć. U mnie automatyzacje robią ogromną różnicę – kampanie lecą same, a ja mogę skupić się na strategii, nie na klikaninie.

Chcesz przetestować automatyzacje GetResponse? Przejdź tutaj.

Segmentacja bazy odbiorców

Jeśli miałbym wskazać jeden element, który w dłuższej perspektywie robi największą różnicę w e-mail marketingu, to byłaby to segmentacja bazy odbiorców. I tutaj GetResponse daje naprawdę sporo możliwości.

W większości kampanii, które prowadzę, nie wysyłam już „jednego maila do wszystkich”. To po prostu nie działa. GetResponse pozwala podzielić bazę na mniejsze grupy — np. według źródła zapisu, zaangażowania, zachowań odbiorców na stronie czy tego, co kupili w sklepie internetowym. Można też dodawać tagi i korzystać z lead scoringu, czyli punktowania kontaktów na podstawie ich aktywności.

W praktyce wygląda to tak: ktoś otwiera moje maile regularnie – dostaje punkty. Ktoś klika w linki z ofertami – jeszcze więcej. A jeśli przez trzy miesiące nie reaguje w ogóle, trafia do osobnej grupy, którą próbuję reaktywować. Dzięki temu kampanie są dużo skuteczniejsze, bo treść trafia do ludzi, których faktycznie coś interesuje.

GetResponse ma bardzo elastyczny system segmentacji – można łączyć warunki, używać operatorów „i/lub”, filtrować po polach własnych czy danych transakcyjnych.

Dla e-commerce to spore ułatwienie, bo da się np. wysłać wiadomość tylko do osób, które kupiły dany produkt, ale nie kupiły kolejnego. W połączeniu z automatyzacją marketingu można z tego zbudować naprawdę sensowne scenariusze działań.

Podoba mi się też, że system sam dba o tzw. higienę listy. Można ustawić reguły usuwania nieaktywnych kontaktów albo blokowania duplikatów. To niby detal, ale przy większej liczbie subskrybentów robi dużą różnicę – zarówno pod kątem kosztów, jak i wyników kampanii.

Czy segmentacja w GetResponse jest idealna? Nie.

Czasem trochę irytuje to, że jeden kontakt liczony jest osobno na każdej liście, więc przy większych projektach trzeba uważać, żeby niepotrzebnie nie podbijać liczby subskrybentów (a tym samym kosztów). Ale poza tym – działa to naprawdę dobrze.

Budowa stron docelowych

GetResponse od dawna przestał być tylko narzędziem do e-mail marketingu. Dziś możesz w nim zrobić naprawdę sporo — w tym także tworzyć strony docelowe (landing pages). I powiem Ci szczerze: jak na moduł wbudowany w system mailingowy, to działa zaskakująco dobrze.

Kreator stron jest prosty w obsłudze. Przeciągasz elementy, wpisujesz tekst, dodajesz obrazek, formularz zapisu i gotowe. Nie trzeba znać HTML-a ani bawić się w webdevelopera.

kreator stron docelowych typu landing page w getresponse

Dla mnie to duży plus, bo czasem po prostu chcę szybko postawić profesjonalną stronę internetową pod konkretną kampanię — np. zapis na webinar, lead magnet albo promocję dla subskrybentów. W takich sytuacjach nie ma sensu odpalać WordPressa czy kombinować z zewnętrznymi builderami.

Szablonów jest sporo — jedne wyglądają lepiej, inne trochę trącą myszką, ale spokojnie da się wybrać coś, co nie odstraszy użytkownika. Najważniejsze, że są responsywne i dobrze działają pod kątem urządzeń mobilnych, bo większość ruchu i tak przychodzi dziś z telefonu.

Podoba mi się też, że można od razu ustawić testy A/B dla strony. To mało kto docenia, ale testowanie wersji nagłówka czy przycisku potrafi zrobić ogromną różnicę w konwersjach. GetResponse pozwala to zrobić z poziomu panelu – bez żadnych wtyczek czy zewnętrznych narzędzi.

Kolejny plus to integracja z kampaniami e-mail i marketing automation. Po zapisie na stronie użytkownik może od razu trafić do konkretnego segmentu listy odbiorców, dostać powitalny mail, a później wejść w całą sekwencję follow-upów. Nie trzeba tego ręcznie łączyć – wszystko spina się automatycznie.

Oczywiście, nie jest to poziom dedykowanych builderów jak Webflow czy Landingi. Brakuje trochę swobody w układzie elementów, a edytor czasem reaguje z lekkim opóźnieniem. Ale jak na część większego systemu do kampanii marketingowych, to naprawdę niezłe narzędzie.

Kreator landing pages od GetResponse przetestujesz tutaj.

Integracje z innymi aplikacjami

Jedną z rzeczy, które naprawdę doceniam w GetResponse, jest to, jak dobrze dogaduje się z innymi narzędziami. Dla mnie to kluczowe — bo w marketingu rzadko kiedy wszystko robisz w jednym systemie. Często masz osobno sklep, CRM, narzędzie do analityki i reklamy w mediach społecznościowych.

I tu właśnie wchodzą w grę integracje GetResponse.

System łączy się z większością popularnych aplikacji — od Shopify, WooCommerce i PrestaShop, po Facebooka, Instagrama, Google Ads czy Zapiera. Dzięki temu można bez problemu powiązać kampanie e-mail z działaniami w innych kanałach.

integracje ecommerce w getresponse

Na przykład: ktoś doda produkt do koszyka w sklepie internetowym, a GetResponse automatycznie przypisze mu tag i uruchomi sekwencję follow-upów. Albo odwrotnie – ktoś kliknie w newsletter i od razu trafia do grupy remarketingowej na Facebooku.

Bardzo dobrze działa też integracja z systemami płatności, formularzami zapisu i narzędziami analitycznymi. Można w prosty sposób dodać Facebook Pixel czy Google Analytics, żeby śledzić skuteczność kampanii i mierzyć konwersje w czasie rzeczywistym. To sporo ułatwia, bo nie trzeba kleić wszystkiego ręcznie ani pisać skryptów.

W e-commerce te połączenia robią robotę. Po integracji sklepu z GetResponse da się wysyłać wiadomości transakcyjne, przypomnienia o porzuconych koszykach czy rekomendacje produktów. I wszystko to działa automatycznie, w tle, bez Twojej ingerencji. W praktyce — ustawiasz raz i masz spokój.

Jeśli korzystasz z CRM-ów (np. Pipedrive czy HubSpot), GetResponse potrafi też synchronizować kontakty i dane o aktywności klientów. To szczególnie przydatne przy większych kampaniach B2B, gdzie chcesz mieć pełny obraz kontaktu — od pierwszego kliknięcia w newsletter po podpisaną umowę.

dodatkowe integracje w getresponse lista

Nie jest to oczywiście zamknięty ekosystem, jak niektóre amerykańskie platformy, ale w kontekście integracji GetResponse radzi sobie bardzo solidnie. Wszystko jest dobrze opisane, większość połączeń działa „na kliknięcie”, a jeśli czegoś brakuje, zawsze zostaje Zapier albo API, które pozwala połączyć się praktycznie z każdym systemem.

Pełną listę integracji GetResponse znajdziesz tutaj.

Ile kosztuje GetResponse?

No dobrze, porozmawiajmy o pieniądzach – czyli o tym, ile właściwie kosztuje GetResponse.

To pytanie, które słyszę od klientów chyba najczęściej, zaraz po „czy to się w ogóle opłaca?”. Odpowiedź brzmi: to zależy, czego od systemu oczekujesz.

GetResponse nie jest najtańszym narzędziem na rynku, ale też nie próbuje być najtańsze. Za to daje bardzo dobry zestaw funkcji – od prostych newsletterów, przez marketing automation, aż po lejki sprzedażowe, powiadomienia web push, SMS marketing i kreator stron.

Więc jeśli faktycznie chcesz zbudować pełny system komunikacji, to cena zaczyna mieć sens.

getresponse cennik

Najniższy płatny pakiet, Starter, kosztuje obecnie 59 zł miesięcznie (dla bazy do 1 000 kontaktów).

I już w tej kwocie masz nielimitowane wysyłki, autorespondery, prosty kreator landing pages, formularze zapisu i podstawowe automatyzacje. To taki plan dla osób, które chcą ruszyć z newsletterem albo dopiero zaczynają przygodę z e-mail marketingiem.

Wyżej jest plan Marketer (239 zł/mies.) – to już opcja dla firm, które prowadzą sklepy internetowe lub bardziej rozbudowane kampanie. Dochodzą funkcje e-commerce, porzucone koszyki, segmentacja, scoring kontaktów, a także tworzenie lejków sprzedażowych i integracje z narzędziami analitycznymi.

Z kolei plan Creator (274 zł/mies.) to coś dla twórców kursów online – masz tu m.in. kreator kursów, quizy, certyfikaty i możliwość prowadzenia webinarów.

Dla większych firm GetResponse przygotował plan GetResponse MAX, czyli indywidualną ofertę z dedykowanym opiekunem, osobnym serwerem wysyłkowym i dodatkowymi zabezpieczeniami danych. Ceny są tu ustalane indywidualnie, ale – z doświadczenia – zaczynają się raczej w okolicach kilkuset dolarów miesięcznie.

Trzeba też pamiętać, że cennik GetResponse rośnie razem z liczbą kontaktów – to standard w większości platform mailingowych.

Przykładowo:

  • 1 000 kontaktów – 59 zł/mies.
  • 2 500 kontaktów – 109 zł/mies.
  • 5 000 kontaktów – 199 zł/mies.
  • 10 000 kontaktów – 299 zł/mies.
  • 25 000 kontaktów – 659 zł/mies.
  • 50 000 kontaktów – 1 139 zł/mies.
  • 100 000 kontaktów – 1 989 zł/mies

Czy to dużo? Jeśli wysyłasz raz w miesiącu prosty newsletter – pewnie tak.

Ale jeśli korzystasz z marketing automation, wysyłasz e-maile transakcyjne, tworzysz strony docelowe i chcesz mieć wszystko pod jednym dachem – to cena jest jak najbardziej do obrony.

Cennik GetResponse + zniżki

Na plus warto zaznaczyć, że GetResponse oferuje darmowy plan – tzw. Free.

Masz tam do 500 kontaktów, limit 2 500 wiadomości miesięcznie, jedną stronę docelową i dostęp do podstawowego kreatora. Nie zrobisz z tego zaawansowanych kampanii, ale żeby przetestować narzędzie i sprawdzić, czy Ci leży – w sam raz.

Jeśli planujesz korzystać z GetResponse na dłużej, nie warto płacić co miesiąc.

Opcja roczna wychodzi o 18% taniej – w praktyce to spora oszczędność, zwłaszcza przy większych bazach.

Dla przykładu: plan Starter przy płatności miesięcznej kosztuje 59 zł, a przy rocznej ok. 48 zł/mies. Niby różnica niewielka, ale w skali roku to już ponad 130 zł mniej. A przy większych planach różnice potrafią sięgnąć kilkuset złotych.

Tak, w wersji rocznej trzeba zapłacić z góry, ale jeśli poważnie podchodzisz do e-mail marketingu, to i tak będziesz korzystać z tego systemu dłużej niż miesiąc. Więc moim zdaniem warto zapłacić raz, mieć spokój i po prostu robić swoje kampanie.

Podsumowując: aktualny cennik GetResponse nie jest najniższy, ale jest uczciwy w stosunku do tego, co dostajesz. To nie tylko wysyłka newsletterów, ale kompletna platforma do prowadzenia działań marketingowych – z automatyzacją, stronami, kursami i raportami w jednym miejscu.

Pełny cennik GetResponse znajdziesz na oficjalnej stronie tutaj.

Dla kogo GetResponse będzie dobrym wyborem, a dla kogo nie?

Nie ma co się oszukiwać — GetResponse NIE jest narzędziem dla każdego!

To platforma, która potrafi naprawdę dużo, ale nie każdemu te wszystkie funkcje są po prostu potrzebne.

Z mojego doświadczenia wynika, że najwięcej korzyści wyciągną z niej małe i średnie przedsiębiorstwa, które chcą mieć wszystko pod ręką – od mailingu, przez marketing automation, po strony docelowe i lejki sprzedażowe.

To idealne rozwiązanie dla firm, które już wiedzą, że email marketing to nie chwilowa moda, tylko ważny element strategii komunikacji.

Świetnie sprawdzi się też w e-commerce.

Dzięki integracjom z platformami sklepów internetowych i automatycznym scenariuszom (np. porzucone koszyki, rekomendacje produktów, przypomnienia o płatnościach) można ustawić kampanie, które realnie zwiększają sprzedaż – bez ciągłego klikania i pilnowania wysyłek.

W tym zakresie usługa GetResponse naprawdę daje radę – jest stabilna, logiczna i dobrze przemyślana.

Jeśli działasz w branży edukacyjnej, tworzysz kursy online lub prowadzisz webinary, to też znajdziesz tu coś dla siebie.

Plan Creator jest wręcz stworzony dla twórców – masz gotowe narzędzia do prowadzenia kursów, certyfikaty, quizy i możliwość integracji z płatnościami. W praktyce możesz zbudować cały mini-ekosystem edukacyjny bez ruszania się z platformy.

A dla kogo GetResponse nie będzie dobrym wyborem?

Na pewno nie dla tych, którzy chcą tylko wysyłać prosty newsletter raz w miesiącu.

W takim przypadku większość funkcji będzie zwyczajnie nieużywana, a cena okaże się zbyt wysoka. Jeśli dopiero zaczynasz i Twoja lista ma 100 czy 200 kontaktów, lepiej na początek ogarnąć wersję darmową albo tańsze, prostsze narzędzie.

Nie poleciłbym też GetResponse komuś, kto nie ma czasu (albo chęci), żeby nauczyć się podstaw automatyzacji.

To nie jest system typu „kliknę raz i samo się zrobi”.

Owszem, można działać prosto, ale pełnię możliwości docenisz dopiero wtedy, gdy trochę pogrzebiesz w ustawieniach i zrozumiesz, jak działa logika działań marketingowych w tle.

Podsumowując: GetResponse to narzędzie dla osób, które myślą o marketingu poważnie.

Jeśli chcesz mieć jedno miejsce do wysyłki maili, tworzenia landing pages, automatyzacji i łączenia tego wszystkiego z kampaniami w mediach społecznościowych, to trudno będzie znaleźć coś lepszego w tej cenie.

Ale jeśli szukasz prostego rozwiązania do okazjonalnego newslettera – GetResponse może być po prostu zbyt rozbudowany. Wtedy bardziej polecałbym Ci wybrac program, taki jak Sender, czy MailerLite.

GetResponse – zalety i wady

Po tylu latach pracy z GetResponse zebrało mi się trochę spostrzeżeń — i dobrych, i tych mniej pozytywnych.

To nie jest idealne narzędzie (takie nie istnieje), ale ma kilka naprawdę mocnych stron, które sprawiają, że wciąż chętnie po nie sięgam.

Poniżej zebrałem najważniejsze zalety i wady GetResponse, które z mojej perspektywy – praktyka email marketingu – najbardziej wpływają na codzienną pracę z tym systemem.

Zalety GetResponse

  • Wszystko w jednym miejscu. GetResponse to coś więcej niż tylko wysyłka maili. Możesz tu zrobić praktycznie wszystko – od e-mail marketingu, przez automatyzację marketingu, po strony docelowe, lejki sprzedażowe, SMS marketing i powiadomienia web push. Dla kogoś, kto nie chce żonglować pięcioma różnymi narzędziami, to ogromny plus.

  • Rozbudowane, ale przemyślane automatyzacje. To jedna z najmocniejszych stron systemu. Edytor workflow działa intuicyjnie, a możliwości reagowania na zachowania odbiorców są naprawdę szerokie. Można budować złożone sekwencje i mieć poczucie, że system faktycznie pracuje za Ciebie – 24/7.

  • Dobry edytor newsletterów. Tworzenie wiadomości jest szybkie i wygodne. Edytor typu drag & drop działa płynnie, a personalizacja (np. wstawianie imienia, dynamiczne treści) pozwala robić kampanie, które wyglądają profesjonalnie, ale nie są przesadnie skomplikowane.

  • Stabilność i dostarczalność. Wszystkie kampanie, które wysyłam przez GetResponse, docierają tam, gdzie trzeba. System dba o kwestie techniczne (SPF, DKIM, DMARC), a raporty dostarczalności są przejrzyste. To nie zawsze oczywiste w tej branży.

  • Świetna segmentacja i scoring kontaktów. Segmentacja działa bardzo dobrze. Można targetować użytkowników po aktywności, zakupach, źródle zapisu, a nawet po danych transakcyjnych. Dla e-commerce to ogromna przewaga.

  • Częste aktualizacje i rozwój funkcji. GetResponse regularnie dodaje nowe opcje — ostatnio mocno rozwija AI-kreatory, webinary i moduł kursów online. Widać, że firma reaguje na rynek, a nie stoi w miejscu.

  • Polski interfejs i wsparcie techniczne. To coś, co doceni każdy, kto nie chce tłumaczyć sobie komunikatów z angielskiego. Support działa 24/7 i faktycznie pomaga, a nie tylko „przyjmuje zgłoszenie”.

Wady GetResponse

  • Cena rośnie razem z bazą. To największy minus, zwłaszcza przy większej liczbie kontaktów. Model „im większa lista, tym drożej” jest standardem w branży, ale w przypadku GetResponse różnice cenowe potrafią być spore.

  • Czasem zbyt rozbudowany interfejs. Dla początkujących liczba funkcji może być przytłaczająca. Jeśli korzystasz tylko z mailingu, połowa panelu to rzeczy, których i tak nie dotkniesz.

  • Niektóre szablony są już przestarzałe. Dotyczy to głównie gotowych template’ów maili i landing pages. Da się z nich korzystać, ale część aż prosi się o odświeżenie.

  • Płatne dodatki w wyższych planach. Nie wszystkie funkcje są dostępne w tańszych pakietach. Jeśli chcesz np. bardziej rozbudowaną automatyzację czy funkcje e-commerce, musisz sięgnąć po droższy plan.

  • Edytor stron czasem bywa kapryśny. Przy większych projektach kreator stron potrafi lekko zamulić albo nie złapać stylu w 100%. Da się z tym żyć, ale przydałoby się trochę więcej płynności.

Jak testowałem GetResponse?

Nie jestem typem, który ocenia narzędzie po jednym logowaniu i dwóch kliknięciach.

GetResponse używam od lat, więc moja „recenzja” to raczej podsumowanie realnych doświadczeń z pracy – zarówno na moich projektach, jak i na kontach klientów.

Testowałem to narzędzie w różnych konfiguracjach: od prostych kampanii mailingowych po skomplikowane automatyzacje z wykorzystaniem scoringu kontaktów, tagowania, porzuconych koszyków i e-maili transakcyjnych.

W praktyce oznacza to, że przez ręce przeszły mi dziesiątki kampanii i tysiące maili – tych, które miały sprzedawać, angażować albo po prostu przypominać o marce.

Zaczynałem od podstaw – sprawdzałem, jak działa edytor, jakie są gotowe szablony, czy formularze zapisu są łatwe do osadzenia na stronie. Potem przyszedł czas na testy A/B, integracje i automatyzację marketingu.

Chciałem zobaczyć, jak GetResponse radzi sobie w codziennym, realnym użytkowaniu – nie w idealnych warunkach testowych, tylko w prawdziwych kampaniach, gdzie maile idą do kilku czy kilkunastu tysięcy odbiorców.

Dużo testowałem też pod kątem dostarczalności i wydajności. Sprawdzałem, czy system faktycznie wysyła wszystko na czas, jak zachowuje się przy dużych wysyłkach, czy raporty w czasie rzeczywistym są wiarygodne. Muszę przyznać, że GetResponse trzyma poziom – nie zdarzyło mi się, żeby kampania „utknęła” w kolejce albo żeby system się wysypał w trakcie wysyłki.

Osobny rozdział to testy integracji z innymi narzędziami. W większości przypadków wszystko działało płynnie – od połączenia z Facebook Pixel i Google Analytics po synchronizację z platformami e-commerce. Dzięki temu można było dobrze śledzić efekty działań marketingowych i realnie mierzyć konwersje.

W testach skupiałem się też na tym, co najważniejsze dla mnie i moich klientów – czyli prostocie obsługi. Sprawdzałem, jak system zachowuje się z perspektywy kogoś, kto nie ma pięciu lat doświadczenia w mail marketingu.

I tu muszę przyznać, że GetResponse zrobił duży krok naprzód – interfejs stał się bardziej przejrzysty, a logika automatyzacji łatwiejsza do zrozumienia.

GetResponse – opinie klientów

Nie chciałem, żeby ta recenzja była tylko moim spojrzeniem. Dlatego sprawdziłem też, co o GetResponse mówią inni użytkownicy — nie z reklam, tylko z miejsc, gdzie ludzie naprawdę dzielą się opiniami. Przekopałem trochę Trustpilota i G2, czyli dwa największe i najbardziej wiarygodne serwisy z recenzjami narzędzi online.

Generalnie – ludzie są zadowoleni. Często powtarza się, że GetResponse to solidne, stabilne narzędzie, które robi to, co ma robić, bez zbędnego kombinowania.

Marvin Gandis napisał:

„GetResponse całkowicie odmienił sposób, w jaki zarządzam moim e-mail marketingiem i automatyzacją. Platforma jest potężna, ale jednocześnie łatwa w obsłudze. Zespół wsparcia reaguje szybko, profesjonalnie i naprawdę pomaga. Uwielbiam intuicyjny kreator workflow, piękne strony docelowe i niezawodną dostarczalność — wszystko działa po prostu bez zarzutu.”

I faktycznie – to zdanie „wszystko działa po prostu bez zarzutu” dobrze oddaje sedno. Z moich doświadczeń wynika dokładnie to samo.

Jean Philibert M. zwrócił uwagę na drobną rzecz:

„Jedyny aspekt, który był dla mnie nieco mylący, to proces przejścia między kontami. Na początku nie byłem pewien, czy mój służbowy adres zdublował workspace, czy go zastąpił. Trochę więcej jasności w tym procesie by się przydało. Na szczęście, dzięki pomocy supportu, wszystko zostało szybko rozwiązane. Poza tym cała platforma jest płynna i intuicyjna.”

I to też znam z autopsji – czasem coś w panelu może być mało oczywiste, ale support działa naprawdę sprawnie. Zgłaszasz temat i po chwili masz odpowiedź.

Sankalp U. z kolei napisał:

„GetResponse bardzo ułatwia nam e-mail marketing. Automatyzacje są przejrzyste i intuicyjne, więc łatwo ustawić sekwencje bez poczucia przytłoczenia. Podoba mi się też to, że strony docelowe, pop-upy i kampanie e-mail są w jednym miejscu – to oszczędza czas i trzyma wszystko w ryzach. Dostarczalność maili jest po prostu świetna.”

Pod tym mogę się podpisać obiema rękami. Właśnie to, że wszystko jest w jednym miejscu, to moim zdaniem największa zaleta GetResponse. Nie trzeba łączyć kilku narzędzi ani zastanawiać się, czy coś się zsynchronizowało – po prostu działa.

Podsumowując: opinie na Trustpilot i G2 są w większości bardzo pozytywne. Ludzie chwalą GetResponse za prostotę, dobry support i skuteczność, a jeśli pojawiają się minusy, to raczej drobnostki, nie rzeczy, które psują codzienną pracę. I szczerze mówiąc – po tych wszystkich latach korzystania, ja bym napisał dokładnie to samo.

Podsumowanie mojej recenzji

Po tylu latach pracy z GetResponse mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że to jedno z najbardziej kompletnych narzędzi do e-mail marketingu na rynku. Nie idealne – ale bardzo solidne. I co ważne, rozwija się w dobrym kierunku.

To, co zawsze doceniałem w GetResponse, to połączenie prostoty z mocnymi możliwościami. Można wysyłać zwykłe newslettery, ale też robić zaawansowane kampanie, lejki sprzedażowe i automatyzację marketingu bez potrzeby posiadania zespołu IT. Wszystko działa w jednym miejscu – od formularzy zapisu, przez strony docelowe, aż po wiadomości transakcyjne.

Na duży plus zasługuje też to, że GetResponse nie stoi w miejscu.

W ostatnich latach doszły kreatory AI, funkcje e-commerce, powiadomienia web push, integracje z mediami społecznościowymi i system do tworzenia kursów online. Widać, że twórcy nie próbują iść w „ładne bajerki”, tylko faktycznie rozwijają narzędzie pod realne potrzeby marketerów.

Oczywiście, nie obyło się bez wad.

Ceny planów płatnych rosną razem z bazą kontaktów, więc przy większych listach trzeba się liczyć z konkretnym kosztem. Czasem też panel potrafi przytłoczyć ilością opcji – zwłaszcza na początku. Ale mimo to, w codziennej pracy, usługa GetResponse po prostu działa.

I to moim zdaniem najważniejsze.

Jeśli dopiero zaczynasz przygodę z e-mail marketingiem, zacznij od darmowej wersji – to wystarczy, żeby poznać podstawy i sprawdzić, czy to narzędzie jest dla Ciebie.

A jeśli prowadzisz firmę, obsługujesz sklepy internetowe albo po prostu chcesz mieć więcej kontroli nad swoimi działaniami marketingowymi, to GetResponse jest naprawdę mocnym wyborem.

W skrócie? Moje podsumowanie GetResponse po latach testów jest proste: solidny, rozwijany system, który nie zawiedzie w codziennej pracy. Nie jest najtańszy, nie jest najprostszy, ale daje sporo swobody, pewność działania i możliwości, których wiele tańszych narzędzi po prostu nie ma.

Najczęściej zadawane pytania

Ile kosztuje GetResponse?

Ceny GetResponse zaczynają się od 59 zł miesięcznie za plan Starter przy bazie do 1 000 kontaktów. W tej cenie masz nielimitowaną wysyłkę e-maili, formularze zapisu, podstawowe automatyzacje i kreator stron docelowych.

Wyższe plany, takie jak Marketer czy Creator, kosztują odpowiednio 239 zł i 274 zł miesięcznie, a w zamian dostajesz bardziej zaawansowane funkcje — np. lejki sprzedażowe, segmentację, wiadomości transakcyjne, powiadomienia web push czy moduł do kursów online.

Warto też pamiętać, że ceny rosną wraz z liczbą kontaktów w bazie. To standardowy model w e-mail marketingu – im większa lista, tym wyższy koszt.

Jeśli planujesz korzystać z GetResponse dłużej, lepiej wybrać rozliczenie roczne – wychodzi wtedy ok. 18% taniej niż w płatności miesięcznej.

Czy GetResponse ma funkcję CRM?

GetResponse daje świetne opcje do zarządzania kontaktami (tagi, segmenty, scoring, historia aktywności) i można zbudować proste etapy procesu handlowego, ale to nie zastąpi pełnoprawnego CRM-a.

Jeśli potrzebujesz lejków sprzedaży z dealami, prognoz, zadań zespołu i raportów sprzedażowych, lepiej połączyć GetResponse z zewnętrznym CRM-em (np. Pipedrive/HubSpot) przez gotowe integracje lub Zapiera.

Jakie są opinie na temat GetResponse?

Opinie o GetResponse są w większości pozytywne — zarówno w Polsce, jak i za granicą.

Na Trustpilot i G2, czyli największych portalach z recenzjami narzędzi, użytkownicy chwalą platformę za intuicyjny interfejs, dobrą dostarczalność wiadomości i solidne wsparcie techniczne.

Ludzie podkreślają, że GetResponse to narzędzie stabilne i przemyślane — takie, które faktycznie działa, a nie wymaga ciągłego „ratowania”. W moich własnych testach i projektach mogę to tylko potwierdzić – mimo drobnych minusów, system robi świetną robotę w codziennym marketingu.

Czy GetResponse oferuje darmowy plan?

Tak, i to całkiem sensowny. Darmowy plan GetResponse (Free) pozwala wysyłać do 2 500 wiadomości miesięcznie i zarządzać listą do 500 kontaktów. Dostajesz też dostęp do podstawowego kreatora e-maili, jednej strony docelowej i formularzy zapisu.

To dobra opcja na start – szczególnie jeśli dopiero zaczynasz z e-mail marketingiem i chcesz zobaczyć, jak działa system.

Oczywiście, darmowy plan ma swoje ograniczenia (np. brak pełnej automatyzacji i branding GetResponse w stopce maila), ale do nauki i pierwszych kampanii wystarczy w zupełności.

Czy GetResponse działa po polsku?

Tak, GetResponse działa w pełni po polsku – zarówno interfejs, jak i centrum pomocy oraz obsługa klienta są dostępne w naszym języku. Co ważne, support działa 24/7 i faktycznie odpowiada po polsku, więc jeśli coś nie działa albo potrzebujesz pomocy przy konfiguracji, nie musisz tłumaczyć się po angielsku.

zobacz ranking programów do mailingu banner
Paweł Zawadzki
Paweł Zawadzki

Od ponad 5 lat jestem jednym z czołowych ekspertów w Polsce w dziedzinie e-mail marketingu i automatyzacji kampanii. Przez lata współpracowałem z setkami firm, wdrażając skuteczne strategie newsletterowe i systemy automatyzacji, które realnie zwiększają sprzedaż oraz zaangażowanie odbiorców. Specjalizuję się w tworzeniu kompleksowych procesów e-mail marketingowych — od strategii, przez treść, aż po techniczną konfigurację narzędzi.

Jestem autorem serwisu programydomailingu.pl, gdzie dzielę się wiedzą na temat e-mail marketingu, automatyzacji i budowania skutecznych kampanii mailingowych. Publikuję praktyczne poradniki, recenzje oraz analizy narzędzi, które pomagają firmom rozwijać komunikację z klientami i zwiększać sprzedaż za pomocą newsletterów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *